Czarna seria trwa. Arka nie potrafiła wygrać z Miedzią

Jeszcze bliżej wygranej niż w ostatnim meczu ligowym Arka Gdynia była tym razem. Skończyło się jednak tak, jak w 14 ostatnich spotkaniach ekstraklasy – brakiem wygranej. Żółto-niebiescy w końcowych minutach stracili prowadzenie z Miedzią Legnica i tylko zremisowali 1:1. Po końcowym gwizdku na Stadionie Miejskim zapanowała grobowa cisza.

– Musimy przede wszystkim nauczyć się cierpliwości – brzmiał w jednej z pierwszych wypowiedzi w Gdyni Jacek Zieliński, nowy trener Arki.

Jego debiut to główne wydarzenie ostatniego spotkania Arki Gdynia w rundzie zasadniczej. Za sterami nowego szkoleniowca zespół miał odzyskać radość z gry i zwycięstw, których kibice pamiętali od końcówki listopada.

Stawka tego spotkania była olbrzymia. Wygrywając z Miedzią można było zrównać się z nią punktami i przeskoczyć w tabeli z racji zdecydowanie korzystniejszego dwumeczu. To w efekcie miało dać co najmniej 12. miejsce na koniec sezonu zasadniczego, a tym samym rozstawienie na rundę finałową z czterema domowymi meczami. Ucieczka od strefy spadkowej to oczywiście również korzyść bardzo wymierna.

Nawiązując jednak do rzeczonej cierpliwości, Arka właśnie tak wyglądała w tym spotkaniu. Nie da się ukryć, że pierwsze fragmenty meczu należały do gości. Ci groźnie kontrowali, niekiedy mieli liczebną przewagę w przeprowadzanych atakach, ale nie finalizowali swoich kompozycji groźnymi strzałami. Arkowcy byli wtedy schowani, momentami skupiali się wyłącznie na obronie. Ale na tym polegała owa cierpliwość. Nie szukali na hurra swoich szans, a spowolniali grę, wytrącając tym samym gości z rytmu. Ich udany początek, do końca meczu był już tylko wspomnieniem.

Z czasem otworzyła się Arka, która wiedziała, że zdecydowanie bardziej od Miedzi potrzebuje tego zwycięstwa. Same punkty to jedno, ale oddech mentalny związany z pierwszą wygraną od tak długiego czasu mógł mieć dużo większe znaczenie na najbliższe tygodnie od samego zwycięstwa.

Żółto-niebiescy krok po kroku realizowali więc plan zwycięstwa. Powiększali swoją przewagę w posiadaniu piłki, a po czasie dołączyli do tego efektywność. Coraz bardziej ochoczo nacierali na Miedź, która z biegiem czasu rezygnowała z ofensywy, skupiając się na obronie korzystnego remisu. Ta sztuka udała się przyjezdnym tylko przez kilka minut po przerwie, kiedy zmuszeni byli faulować w polu karnym Aleksandyra Kolewa, by uniknąć straty gola. Bułgar zapłacił za to kontuzją, lecz jego zespół skorzystał. „Jedenastkę” na bramkę zamienił nieomylny w tym elemencie Michał Janota.

Podopieczni Zielińskiego napierali dalej. Kreowali akcje, kolekcjonowali strzały, tyle tylko, że praktycznie same niecelne. Nic nie zapowiadało wyrównania, lecz jak to w polskich realiach bywa, wówczas staje się ono faktem. Miedź, która z każdą kolejną minutą traciła argumenty, zdobyła gola być może najpiękniejszego w całej kolejce. Wyrównała i wyrwała Arce wygraną, wrzucając ją tym samym do dołka zwanym strefą spadkową. Po raz pierwszy w tym sezonie.

Powiedzieli po meczu:

Jacek Zieliński (trener Arki Gdynia):

– Bardzo szkoda, bo zasłużyliśmy na zwycięstwo. Piłka nie jest sprawiedliwa i dzisiejszy mecz to pokazał. Mieliśmy Miedź na dobicie, przewagę, akcje, które powinny zakończyć się bramką. Mamy do siebie pretensję, że wdaliśmy się w bijatykę z piłką z rywalem. Mamy tylko punkt. Powiedziałem w szatni, że jeśli dalej podtrzymamy grę i dołożymy więcej chłodnej głowy, to damy radę. Nie ma pogrzebu i opuszczonych głów. Nie z takich sytuacji się wychodziło.

Dominik Nowak (trener Miedzi Legnica):

– To był dla nas trudny tydzień: Puchar Polski w trakcie sezonu ligowego, z którego odpadliśmy po walce w samej końcówce. Pod względem przygotowania mentalnego to były ważne wydarzenia. Dlatego chciałbym pogratulować mojej drużynie, która potrafiła wyrównać w trudnej sytuacji, przez co będziemy grali cztery mecze w domu. Osiągnęliśmy cel minimum charakterem. Mentalnie jesteśmy zwycięzcami.

Arka Gdynia – Miedź Legnica 1:1 (0:0)
Bramki: Janota (56. – karny), Roman (89.)
Arka: Steinbors – Zbozień, Helstrup, Maghoma, Socha Ż – Deja Ż (88. Danch), Vejinović – Aankour (90. Siemaszko), Janota, Jankowski – Kolew (62. Zarandia).
Miedź: Kanibołocki – Bartczak Ż, Osyra Ż, Monteiro Ż, Pikk Ż (87. Makuch) – Ojamaa (68. Piasecki), Augustyniak, Fernandez, Santana (77. Roman), Camara – Forsell.
Widzów: 6098.

Aktualności