Czy Arka weźmie głęboki oddech po meczu z Legią?

– Trzy punkty sprawią, że będzie mniej nerwowo i wróci pasja w nogi i głowy moich piłkarzy. Inne marzenia, niż wygrana z Legią, włożyliśmy już głęboko do szafy – mówi o sobotnim meczu Arki Gdynia jej trener Zbigniew Smółka.

Po awansie do ekstraklasy w 2016 roku, Arka do meczu z Legią nie przystępowała jeszcze z tak trudnego położenia. Jedynie w marcu ubiegłego roku gdynianie podejmowali mistrza Polski po serii ośmiu meczów, z których wygrali tylko jeden. Natomiast obecna bessa nie dość, że trwa o jedno spotkanie dłużej, to trudno w niej szukać czegoś więcej, aniżeli dwóch remisów.
– Po raz pierwszy w życiu mam taką sytuację. One jednak rozwijają trenera i drużynę. Zjednoczyliśmy się, jesteśmy razem i koncentrujemy się teraz tylko i wyłącznie na pokonaniu naszych słabości – podkreśla Zbigniew Smółka, trener Arki. – W tak dużym kryzysie jest się rzadko. Dopiero wtedy poznaje się prawdziwy zespół – dodaje szkoleniowiec.

Górna ósemka do zapomnienia
W Gdyńskim obozie panują bojowe nastroje. Mało kto zważa na to, że po drugiej stronie barykady stanie mistrz Polski. Arka bowiem punktów potrzebuje jak tlenu – nie tylko do lepszego położenia w tabeli, ale i wyjścia z dołka mentalnego.
– Trzy punkty sprawią, że będzie mniej nerwowo i wróci pasja w nogi i głowy moich piłkarzy. Wiem, że obecnie sytuacja jest tragiczna i katastrofalna. Inne marzenia, niż wygrana z Legią, włożyliśmy już głęboko do szafy – deklaruje opiekun Arki.

Tabela Lotto Ekstraklasy wyraźnie się podzieliła. Arka lideruje grupie sześciu ekip, które walczyć będą o utrzymanie. Do dziesiątej Wisły Kraków strata wynosi już bowiem siedem punktów. Do górnej ósemki aż 11, co w perspektywie jeszcze możliwych do zdobycia 18 oczek, praktycznie zamyka żółto-niebieskim drogę do utrzymania już po 30 meczach.

Miejsce gdynian jest więc złudne, mylące. 11. pozycja to teoretycznie znak, że nie ma realnych powodów do zmartwień o ligowy byt. Tymczasem rzut oka na dorobki punktowe i sytuacja wygląda zgoła odmiennie. W najgorszym bowiem razie, najbliższy weekend może zepchnąć Arkę nawet o cztery miejsca – do strefy spadkowej.
– Jesteśmy w dołku, z którego chcemy wyjść. Jest ciężko, ale Legii nie będziemy się bać. Przecież umiemy grać w piłkę. Każdy z nas to wie – mówi Michał Janota, pomocnik Arki i najlepszy jej strzelec w tym sezonie.

Styl? Sprawa drugorzędna
Gdy pod koniec listopada Arka w cuglach rozprawiała się z Wisłą Kraków (4:1), nikt nie przypuszczał, że będzie to ostatnie zwycięstwo żółto-niebieskich. Styl i ofensywny polot w grze w tym spotkaniu sprawił, że apetyty kibiców wyostrzyły się na coś znacznie więcej niż tylko jeden wyśmienity występ. Niestety, później w życie wszedł scenariusz obowiązujący do dzisiaj. Dlatego też styl i walory estetyczne w walce o przełamanie czarnej serii, mają zejść na dalszy plan.
– W tym meczu ładna gra nie będzie się liczyła – mówi Janota. – To nie jest jazda figurowa na lodzie. Przede wszystkim mamy pokonać rywala, zdobyć komplet punktów. Ale by osiągać dobre rezultaty, rozwijać zespół i piłkarzy, oczywiście będziemy musieli myśleć o stylu. Przeciwko Legii jednak to determinacja i zaangażowanie będą kluczowe – dodaje Smółka.

Na kogo postawi Smółka?
Na spotkanie z Legią szkoleniowiec Arki odzyska większość z utraconej przed tygodniem formacji defensywnej. Po zawieszeniu za kartki wracają bowiem Luka Marić i Adam Marciniak– Cieszy mnie powrót moich kluczowych zawodników – podkreśla trener.

Dalej niedysponowany do gry jest Frederik Helstrup, zatem u boku Chorwata Maricia pojawi się zapewne Christian Maghoma. Dobre pierwsze wrażenie na szkoleniowcu zrobił dopiero co pozyskany Marko Vejinović, toteż i on powinien zająć miejsce w środku pola obok Michała Janoty i Adama Dei. Trener Arki nie zrezygnuje też z Luki Zarandii i Macieja Jankowskiego. Zasadne pozostaje tylko pytanie czy z czasem zdąży kontuzjowany większość rundy jesiennej Aleksandyr Kolew.
– Najważniejsze jest dla mnie zdrowie zawodnika. U mnie grają zawodnicy, którzy w są pełni dyspozycji zdrowotnej i nie ma ryzyka pogorszenia się jego stanu. Jeszcze po piątkowym treningu mam spotkanie z lekarzem, który podejmie ostateczną decyzję – zdradza Smółka.

Niewątpliwie to najtrudniejszy moment ostatnich kilkunastu miesięcy w Arce. Tym bardziej potrzebne jest wsparcie kibiców, na których obecność na Stadionie Miejskim liczą piłkarze i trener. Na tę okoliczność klub przygotował specjalny film mający do tego fanów namówić. Początek spotkania z Legią w sobotę o godzinie 20:30.

fot. Wojciech Szymański

Aktualności