Małe przełamanie Arki. Pierwszy wiosenny punkt zdobyty

Piłkarze Arki Gdynia zatrzymali rozpędzające się Zagłębie Lubin i zdobyli na jego terenie cenny punkt, bezbramkowo remisując spotkanie 26. kolejki Lotto Ekstraklasy. To pierwszy wiosenny łup zespołu Zbigniewa Smółki. Czy to zatem oznacza, że żółto-niebiescy zaczną teraz regularnie kolekcjonować niezwykle potrzebne im punkty?

Wynik niedzielnego spotkania nikogo nie skrzywdził. Nie da się jednak ukryć, że wyjazdowy remis, a co za tym idzie, pierwszy punkt Arki w tym roku, to zdobycz przede wszystkim dla niej. Po serii porażek celem nadrzędnym było bowiem wyhamowanie rozpędzającego się w lidze Zagłębia, które ciągle zgłasza aspirację do gry w grupie mistrzowskiej. I to się udało.
– Za wolno operujemy piłką – mówił w przerwie meczu Filip Starzyński, pomocnik Zagłębia.

Wiele było w tym prawdy, lecz dotyczyło obu stron. Pierwsza, spokojna, wyważona i pełna dyscypliny taktycznej połowa układała całe starcie na remis, choć należy oddać cesarzowi, co cesarskie – Arka tuż przed zejściem do szatni wrzuciła wyższy bieg i stworzyła większe zagrożenie pod bramką rywala, aniżeli ten w polu karnym Pavelsa Steinborsa. Może to być o tyle niespodziewane, gdy spojrzelibyśmy na wyczyn lubinian sprzed tygodnia. Wtedy to Zagłębie po perfekcyjnym taktycznie meczu ograli w Szczecinie aż 3:0 rewelację sezonu, ekipę Pogoni.

Tymczasem po pierwszych trzech kwadransach łaskawość losu była po stronie gospodarzy. Najpierw groźnie z rzutu wolnego uderzał Michał Janota, a chwilę później strzał głową w kierunku własnej bramki Łukasza Poręby trafił w słupek, a piłka wytoczyła się z bramki.
– W pierwszej połowie Zagłębie było od nas lepsze. Dopiero w jej końcówce zaczęliśmy grać swoją grę i byliśmy groźni – równie słusznie zauważył Michał Janota, najlepszy strzelec Arki w tym sezonie.

Gospodarze bowiem mieli przewagę optyczną, lecz niewiele z niej wynikało. Słowa z przerwy Filipa Starzyńskiego jego koledzy wzięli sobie jednak do serca i podkręcili tempo po zmianie stron. Byli wówczas w stanie nie raz zamknąć gdynian w ich własnym polu karnym, szukając drogi do bramki i elementu zaskoczenia. O niego dalej było niezwykle trudno, ale lubinianie z uporem maniaka napędzali spotkanie. Zdecydowanie bliżej byli zdobycia zwycięskiego gola, tyle tylko, że gdynianie nabrali pewności w obronie po udanych pierwszych trzech kwadransach i tym trudniej było ich skutecznie zaatakować.

Zagłębie odgryzło się Arce tylko obiciem obramowania bramki, a chwilę później soczystym uderzeniem z rzutu wolnego. To wszystko za sprawą wspomnianego Starzyńskiego, który bez wątpienia był najgroźniejszym punktem w ekipie Miedziowych.

Arkowcy w drugiej połowie ani razu nie zmusili golkipera gospodarzy do wysiłku, lecz w przypadku zera po stronie strat, miało to drugorzędne znaczenie. Bo gdy przegrywa się pięć razy z rzędu, a w kalendarzu pojawia się rozpędzony rywal, to każda zdobycz jest tą z gatunku na wagę złota. Szczególnie, gdy pod uwagę weźmiemy ostatnie sekundy meczu. W nich Arkę od utraty gola uchroniła najpierw niewiarygodna interwencja Steinborsa, a później słupek. Wszystko w odległości kilku metrów od bramki.

Rezultaty tej kolejki tak korzystnie ułożyły się dla Arki, że ta, nawet nie wygrywając, minimalnie zwiększyła przewagę nad strefą spadkową do dwóch oczek. Do zadowolenia z gry i odnoszenia zwycięstw jeszcze brakuje, ale trzeba spojrzeć na fakty – Arka zatrzymała bardzo dobrze prezentujące się wiosną Zagłębie i to na jego terenie. Czy to zatem moment, kiedy żółto-niebiescy zaczną regularnie kolekcjonować punkty?
– Bardzo szanujemy ten punkt zdobyty na trudnym terenie. Zrobiliśmy pierwszy krok, aby wydostać się z „ruchomych piasków”. Plan był taki, aby nie stracić gola i to się udało – podsumował spotkanie Zbigniew Smółka, trener Arki.

Zagłębie Lubin – Arka Gdynia 0:0
Zagłębie: Forenc – Kopacz, Oko, Guldan, Balić – Slisz Ż, Starzyński – Pawłowski (79. Szysz), Poręba, Bohar – Tuszyński (46. Mares Ż).
Arka: Steinbors – Olczyk, Maghoma, Marić Ż, Marciniak Ż – Deja (83. Cvijanović), Nalepa (72. Banaszewski), Vejinović – Jankowski, Kolew, Janota (89. Janota).

Aktualności