Tydzień malijski #2. Mali, a już niejeden sukces osiągali

Rok 2015 zaczyna się w Mali krwawymi rozruchami. Nie jest tam bezpiecznie, zresztą, rzadko kiedy w ostatnich latach było. Dżihadyści napierają, chcą opanować północną część kraju. Trudno sobie wyobrazić, że w tym całym zgiełku mogą wykiełkować piłkarskie talenty, które chwilę później wrócą do pogrążonego w wojnie kraju z brązowym medalem młodzieżowych mistrzostw globu. Niespełna 20-latkowie po stronie zdobyczy mają Niemców, w których składzie znajdują się tacy piłkarze jak Julian Brandt czy Julian Weigl – dzisiaj czołowi gracze w Bundeslidze.

4 stycznia 2015

Północ kraju okupują bojownicy powiązani z Al-Kaidą. Potrzebni są żołnierze misji pokojowych ONZ. Ci wysłani do Afryki odbywają niedzielny patrol. Ich pojazd uderza w przydrożną bombę zastawioną przez dżihadystów. Z ran odniesionych w zasadzce ginie również burmistrz miasteczka w północnej części Mali, bomba zaś zabiła jego syna.

Bojownicy nie mają zamiaru doprowadzać do pokoju. Krwawymi sposobami chcą pozbyć się „innowierców”. Wojna domowa w Mali jest, niestety, codziennością.

7 marca 2015

Restauracja La Terrasse w stolicy kraju Bamako. Popularna wśród imigrantów. Nic nie zapowiada przerwania sielanki spokojnego dnia, gdy nagle do środka wchodzi kilku dżihadystów z chustami na twarzy. Bez wahania otwierają ogień do bezbronnych i niewinnych ludzi. Ginie pięć osób: obywatel Francji, oficer bezpieczeństwa z Belgii, który przebywa tam z delegacją i trzech Malijczyków. Osiem kolejnych osób zostaje rannych. To kolejny akt terroru, do którego w nagraniu przyznaje się grupa z Afryki Północnej, Al-Murabitun. To miał być odwet za zabicie jednego z jej przywódców.

Wprawdzie pustynna północ Mali, gdzie siły francuskie wyrwały kontrolę nad terytorium od separatystycznych rebeliantów i bojowników powiązanych z Al-Kaidą, jest nękana częstą przemocą polityczną, ale sobotni atak jest pierwszym od lat w Bamako na południu kraju.

8 marca 2015

Dzień później giną kolejne trzy osoby w tym żołnierz sił pokojowych ONZ. Atak ma miejsce w pobliżu malijskiego miasta na północy, Kidal. W niedzielę o poranku dziesiątki rakiet i pocisków pędzi w kierunku bazy ONZ tuż przed pustynnym miastem. Przynajmniej jeden z nich pada na obóz Tuaregów.
– To był atak terrorystyczny o bardzo złożonym charakterze. Bojownicy używali moździerzy i pocisków z różnych miejsc – z północy i południa bazy. Wystrzelili ich co najmniej 30 – relacjonuje Radhia Achouri, rzeczniczka ONZ.

Czy w obliczu takiej sytuacji można myśleć o futbolu? Wyjechać z kraju wojny i zapomnieć o tym, co dzieje się w domu? Jest trudno, ale młodzi adepci piłkarskich marzeń chcą spróbować.

30 maj – 20 czerwca 2015

Reprezentanci Mali ruszają w daleką podróż. Młodzieżowy mundial rozgrywany jest bowiem w Nowej Zelandii. Drugi koniec świata. Zupełnie innego świata.

Mecze Malijczyków w Gdyni podczas MŚ FIFA U20:

  • 28 maja, 18:00: Arabia Saudyjska 🇸🇦 – 🇲🇱 Mali
  • 31 maja, 18:00: Mali 🇲🇱– 🇫🇷 Francja

Nie są faworytami. W grupie z Serbami, Urugwajczykami i Meksykanami mają zająć ostatnie miejsce. Choć w efekcie kończą niewiele lepiej, to trzecia lokata daje wyjście z grupy. Są wśród „lucky losers”. Wystarczyło na otwarcie sprawić nie lada sensację i pokonać Meksyk 2:0. Decyduje ostatni kwadrans, w którym Afrykanie pakują rywalowi oba gole. Jednego zdobywa Adama Traore. W niedalekiej przyszłości nazwisko będzie znane w Europie dzięki grze w AS Monaco.

Porażka 0:2 z Serbią nikogo nie dziwi. Na liście strzelców ląduje choćby Sergej Milinković-Savić, dziś gwiazda Lazio Rzym. Trzy punkty zdobyte w pierwszym meczu wystarczą do awansu. Malijczycy jednak grają na nosie kolejnym zuchwałym. Urugwaj musi uznać podział punktów za sprawiedliwy, po raz drugi daje o sobie znać Traore.

W 1/8 finału czas na Ghanę. Czarne Gwiazdy fazę grupową mijają bez mrugnięcia. Notują dwie wygrane: nad Argentyną (sic!) oraz Panamą i jeden remis: z Austrią. Niekwestionowani zwycięzcy grupy. Mali brzmi dla nich jak przystanek na żądanie w drodze po ćwierćfinał – trzeba się zatrzymać, ale w głowie już dalsza podróż. Błąd.

W rywalizacji ekip z Czarnego Lądu wygrywa underdog. Ba, i to w jakim stylu! 3:0 nie daje żadnych wątpliwości. Pozostawia jedynie przegranych w ogromnym szoku. Malijczycy choć na chwilę zapominają o problemach w kraju. Mają swój sen na jawie. Wystarczy jeszcze jedno zwycięstwo, by walczyć o medal mistrzostw świata. Ale zaraz, na rozkładzie sami NiemcyJulian Brandt, Julian Weigl… czy da się doprowadzić do największej sensacji całego turnieju?

Dla miłośników opowieści nie z tej ziemi mamy dobrą wiadomość – owszem! Dzisiejsze gwiazdy kolejno: Bayeru Leverkusen i Borussii Dortmund zatapiają się we łzach po serii rzutów karnych. A przecież prowadzili, a przecież mieli „jedenastkę” na podwyższenie prowadzenia. Futbol pisze jednak piękne historii. Warto to zobaczyć:

Tacy Mali, a znaleźli się wśród wielkich. Gdy w półfinale dopiero po dogrywce ulegają, ponownie w tym turnieju, Serbom, płyną im rzewne łzy. Bajkowa opowieść możę zakończyć się bez medalu. Dzielni Malijczycy na to jednak nie pozwalają. Po pełnym zwrotów akcji i świetnej formy Adamy Traore meczu z Senegalem, zabierają brąz do domu! 

W całej tej historii najpiękniejsze jest to, że w momencie pierwszego gwizdka sędziego futbol stawia wszystkich na równi. Nieistotne, czy w swoich czterech ścianach ktoś ma przepych i złote klamki, czy martwi się o każdy kolejny dzień – na boisku musi zrobić tak samo dużo, by osiągnąć sukces. Kto wie, być może i w Gdyni będziemy świadkami wielkiej ekipy Mali.

Kolejny odcinek MALIJSKIEGO TYGODNIA już w piątek!

CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Tydzień malijski #1

Aktualności